czwartek, 5 marca 2015

Nieskończoność, S. Kenyon

Nowości na półkach sklepowych przyciągają – już Wam zresztą pisałam, że ostatnio weszłam do księgarni TYLKO po odbiór 1 książki, a weszłam z trzema. Dzisiaj słów kilka o jednej z nich.

Poznajcie Nicka. Ma 14 lat, koszmarne nazwisko (wymawia się Go-szej; cały czas ciśnie mi się na usta, że Go-szej już być nie może), fatalne ciuchy, specyficznych rodziców i pokręconych znajomych. A do tego mieszka w Nowym Orleanie – krótko mówiąc nie ma w życiu łatwo. W wyniku pewnych (nie najmądrzejszych) decyzji Nick spotyka Kyriana. I od momentu jego życie stanie się jeszcze bardziej (o ile to możliwe) pokręcone. Już w pierwszym dniu, w którym Nick podejmuje pracę u Kyriana, w szkole do której chodzi dochodzi do serii dziwnych wypadków: uczniowie i nauczyciele zostają pogryzieni (i to mocno) przez członków drużyny, a ponieważ akcja toczy się w dosyć specyficznym miejscu winnymi zaistniałych wypadków uznaje się oczywiście zombi.  

Nick CHCIAŁBY tak wyglądać. 


Nieskończoność” to pierwszy tom serii „Kroniki Nicka” autorstwa Sherrilyn Kenyon. I to widać. Bardziej złożona fabuła dopiero się zawiązuje, zaczynamy poznawać też bohaterów – na razie bardzo ogólnie i bez wyraźnego podziału na „dobrych” i „złych” (z drobnymi wyjątkami). Mimo wszystko książka wciąga od pierwszej strony. Każda kartka przesycona jest dobrą narracją i ciętym humorem – każdego kto docenia dobrą dawkę sarkazmu niektóre zdania ujmą za serce. Akcja toczy się wartko, nie jest „przegadana” i nie pozwala czytelnikowi na zrobienie choćby krótkiej przerwy – po prostu MUSISZ wiedzieć co będzie dalej. I chociaż czasami gubiłam się w stworzonym przez Kenyon świecie (być może dlatego, że nie czytałam jej wcześniejszych prac) nie przeszkodziło mi to w bardzo pozytywnym odbiorze całości.

Największym atutem opowieści są oczywiście jej bohaterowie – sarkastyczny Nick, lekko nadopiekuńcza i groźna mama Nicka, zdrowo walnięci Bubba i Mark, nieziemski Kyrian. Wszystkie postacie są barwne i świetnie opisane. Większości nie sposób nie lubić. Nie znajdziemy tu jednak wspomnianego wyżej wyraźnego podziału na dobrych i złych, więc należy uważać kogo obdarzymy największą sympatią. Brak takich jasnych granic, przynajmniej w moim odczuciu, pozwala na wyrobienie sobie własnych opinii, ocen i przeczuć, które w kolejnych tomach przyjdzie nam zweryfikować. Dodaje to też odrobinę „dreszczyku” – trochę jak w kryminałach: czy to on zabił? Dodatkowym plusem jest to, że autorka wychodzi po za utarte i sprzedające się motywy. W książce czuć lekki powiew świeżości (długo wyczekiwany). Zresztą, za brak miłosnego trójkąta i luźną interpretację pozostałych młodzieżowych „must have” (Bubba jako „najlepsza przyjaciółka”?) autorce należą się szczere gratulacje.

Jeszcze dwa zdania o samym wydaniu: Wydawnictwo Jaguar (jak zwykle zresztą) przygotowało bardzo fajną pozycję dla młodzieży. Ma ciekawą okładkę (chociaż nie pasującą do głównego bohatera, przynajmniej na ten moment), nie można też nic zarzucić korekcie. Książka prezentuje się bardzo ładnie, a dzięki przejrzystemu układowi tekstu na stronie czyta się ją bardzo przyjemnie. 



I chociaż książka jest przeznaczona raczej dla młodszej młodzieży i jest o zombi (jak ja nie znoszę zombi!) czytając tę książkę bawiłam się rewelacyjnie. Pomijając wątki humorystyczne, o których już pisałam, książka przesycona jest dobrze ukrytymi "lekcjami". W łatwy i przyjemny sposób uświadamiamy sobie, że każdy z nas kreuje swoje przeznaczenie, tworzy swoje życie i że to nasze wybory – nie to skąd jesteśmy czy w co się ubieramy określa nasze życie.
Moim zdaniem to jedna z ciekawszych pozycji wśród dostępnych obecnie na rynku powieści młodzieżowych. Wychodzi po za utarte schematy, ma fajne przesłanie i jest doskonale napisana. Osobiście polecam, szczególnie ciut młodszym czytelnikom.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz