To był mój pierwszy konwent z prawdziwego zdarzenia.
Przeraził mnie lekko, ale i zafascynował swoim ogromem. Bo kto to widział, żeby
ludzie z całej Polski zjeżdżali się w jedno miejsce, zawładnęli całym terenem
Międzynarodowych Targów Poznańskich (podbijając przy okazji okoliczne Żabki i
galerię Poznań City Center) i doskonale się bawili?
Pierwsza rzecz, jaka wbija w ziemię to tłumy (ponad 31
tysięcy osób!). W piątek po południu istne pielgrzymki ciągnęły w stronę
targów. Pielgrzymki kolorowe, wesołe i rozgadane. Często zmęczone po kilku
godzinnej jeździe naszym PKPe, w kosmicznych strojach albo lekko spływającym
makijażu. Wchodzisz między nich i myślisz sobie – „co ja tu robię?!” . Potem
stajesz w kolejce po bilet (na kupiony w przedsprzedaży czekało się w tej
kolejce dłuższej), ale wszystko idzie sprawnie i już po chwili wchodzisz na
targi. I dopiero tam poznajesz znaczenie słowa tłum! I widzisz dzieci,
młodzież, młodszych dorosłych i starszych dorosłych i już wiesz, że mimo braku
kostiumu i tak tu pasujesz.
![]() |
Zdjęcia pochodzą ze strony https://www.facebook.com/copernicon.torun?fref=ts |
Pierwsza rzecz jakiej
nauczyłam się na Pyrkonie: NIE PATRZ LUDZIOM W OCZY. Co trzecia osoba ma
bowiem zwariowane soczewki, które wyglądają super, ale za pierwszym razem
potrafią porządnie zaszokować.
Kiedy weźmiesz na to poprawkę możesz zacząć cieszyć się
pięknymi cosplayami, kostiumami etc. Cieszą Cię ludzie w piżamach, bohaterowie
filmów/gier/książek, armie z klimatów postapo i inni. To na Pyrkonie Stark
zasiada na Żelaznym Tronie, Rycerz Jedi wdaje się w dyskusję z Gandalfem, a Khal
Drogo zaprzyjaźnia się z Assasynami. Wszystkim, którzy się przebrali –
poświęcili masę czasu, środków i wykorzystali swoje talenty serdecznie
gratuluję i cicho zazdroszczę J
![]() |
Groot. |
Program Pyrkonu był ciekawy i bardzo rozbudowany. Mnie
interesowały, oczywiście, spotkania z pisarzami, autografy i prelekcje
dotyczące literatury. Ciężko było wybrać co jest lepsze, co ciekawsze, co
wybrać a z czego zrezygnować. Ale jednocześnie prelekcji mogłoby być więcej.
Zdarzały się bowiem momenty, że nie znalazłam niczego dla siebie (ale nie było
nudno – zawsze można się poszwędać, zrobić zdjęcia, zakupy, obejrzeć Mecz Quidditcha czy pogadać z kimś
fajnym).
Najważniejszą częścią Pyrkonu były dla mnie spotkania z
genialnymi pisarzami. A było ich wielu i każdy mówił ciekawie. Na konwencie
poznałam Maję Lidię Kossakowską, Jarosława Grzędowicza, Jakuba Ćwieka, Roberta
Wegnera, Marcina Mortkę, Andrzeja Sawickiego, Martynę Raduchowską, Jaspera
Fforde i (last but not least) Kevina Hearne. Chciałabym napisać o każdym bardzo
dużo – każdy z autorów zasługuje na swoistą laurkę, ale nie jest to ani miejsce
ani czas. Napiszę zatem tylko o kilkorgu.
1.
Robert Wegner – za wypowiedź „o tyłku” na panelu
o podwójnym dnie książek zasłużył na owację na stojąco!
2.
Andrzej Sawicki – nie znam jego książek, a pisze
o czasach Napoleońskich. I umie odpowiedzieć Pilipiukowi! Ha!
3.
Martyna Raduchowska – jedna z najsympatyczniejszych
i najfajniejszych polskich pisarek. O jej książkach już pisałam
(uwielbiam), a teraz mogę napisać także, że uwielbiam ich autorkę!
![]() |
Jedno z tych zdjęć i tych autografów, które cieszą mnie najbardziej :) |
4.
Jasper Fforde – nie czytałam jego książek, ale
podbił moje serce wypowiedziami na panelu dotyczącym książek YA. Bardzo mądry
człowiek! Teraz muszę nadrobić braki w czytaniu!
5.
Kevin Hearne – autor Kronik Żelaznego Druida.
Człowiek orkiestra. Jemu należy się osobny post, bo Kevin jest niesamowity. Nie
oddam tu nawet ułamka tego jaki to wspaniały człowiek. Cały czas uśmiechnięty i
radosny. Bardzo sympatyczny. Bardzo mądry. Bardzo utalentowany. No bardzo,
bardzo, bardzo!
![]() |
Kevin na życzenie tworzył też portrety Oberona! |
![]() |
Kevin podpisał mi wszystkie 7 (!) tomów :) |
Po za tym udało mi się zdobyć kilka gadżetów. Po pierwsze pyrkonowe kości, po drugie - mimo że zabrakło Jadowskiej - kubki i przypinki oparte na heksalogii.
![]() |
Przypinka na stałe, jeden kubek do pracy, a jeden do domu. |
Trzecia rzecz jakiej
nauczyłam się na Pyrkonie: seks i morderstwa zawsze się sprzedają. A więc
prelekcja dotyczące tych tematów są bardzo oblegane i jest szansa, że nie
wejdziesz.
Prelekcje, które mnie interesowały najbardziej były związane
z literaturą i rynkiem książek. Plany weryfikowałam jednak na bieżąco i nie na
każdy panel dotarłam. Najważniejszymi były: „Książki z drugim dnem”, „Modern Young Adult Fiction”, „Fantastyka i
historia” i „Pokaż mi jak zabijasz, a
powiem Ci kim jesteś”. Zapisałam sobie nawet cytaty z każdej z tych
dyskusji, ale bez kontekstu nie mają takiej głębi. Cóż – żałujcie, że nie byliście
i nie słyszeliście na żywo.
Czwarta rzecz jakiej
nauczyłam się na Pyrkonie: ludzie są super!
Bo nie widziałam żadnych negatywnych zachowań. Wszyscy byli
mili, sympatyczni i uśmiechnięci. Bo pasje łączą ludzi. I nikt nie przepycha
się w kolejce do sal, bo w czasie wolnym ludzie dosiadają się do Twojego
stolika i jest super, bo wieczorem przechodzisz przez teren Targów a tu grupka
gra sobie w piłkę, a z drugiej strony inni grają na gitarze i śpiewają. Bo
gdzieś między prelekcjami widzisz kolejkę do Krwiobusu. Bo co druga osoba ma
naklejkę, że jest w Drużynie Szpiku. I to jest naprawdę super.
Widzieli to nawet mieszkańcy Poznania (przepytałam z
dwadzieścia osób „niepyrkonowych” spotkanych w okolicach Targów i wszyscy
mówili, że Pyrkon i ludzie z Pyrkonu są super).
Ze wszystkich sił gratuluję organizatorom! To był naprawdę
świetny weekend, który musiał Was kosztować dużo pracy! Ale było warto! Wielkie
brawa należą się za rozwiązanie kwestii drażliwych w tym wizyty Janusza Korwina Mikke. Jesteście niesamowici!
![]() |
O kwestiach drażliwych mowa... Zdjęcie ze strony https://www.facebook.com/copernicon.torun?fref=ts |
Tu powinnam podziękować jeszcze tylu osobom: Kasi, Adrianowi (za samolociki) i całemu
nieoficjalnemu fanklubowi Kevina ...
![]() |
Nieoficjalny fanklub :) |
... wydawnictwu Rebis, które zorganizowało pobyt
Kevina, prelegentom, wystawcom, cospleyerom, organizatorom i wszystkim, którzy
tam byli! Dla mnie Pyrkon to nie konwent, a WYDARZENIE. I za to wszystkim
dziękuję.
Specjalne podziękowania należą się Kevinowi: za hejtowanie
Romea, za cydr gruszkowy, za Stevie Ray’a, za Lord Huron, za Oberona, za
polskie wiedźmy, za hiszpańskie ballady, za każde selfie, za cool beans, za
mądry feminizm i ogólną mądrość życiową. BTW. Kevinowi chyba też się u nas podobało.
A tych, którzy nie byli zapraszam za rok J
PS. Ten post nie oddaje nawet 1/1000 mojego entuzjazmu, z
którego śmieją się wszyscy moi znajomi z Elżbietą na czele.